Pewnej soboty przyjechał do mnie kolega Robert, doświadczony spadochroniarz. Miał wykonać skok egzaminacyjny w podwrocławskich Mirosławicach. Uznałem to za okazję do wypróbowania GPSa w warunkach dość ekstremalnych - skoku z 4000 m z minutą swobodnego spadania.
Bycie "Krowim Chłopcem" polega głównie na ganianiu za standem łaciatych i spalaniu sobie czubka głowy od palącego słońca, szczególnie w rejonie Nowego Meksyku (USA).
Jak korzystać z dużego (w porównaniu z np. telefonem komórkowym) ekranu bez powiększania rozmiarów całego urządzenia? Rozwiązaniem jest zwijany wyświetlacz wykonany z e-papieru.
Nowy GPS turystyczny łamie niepisaną zasadę, że ekrany dotykowe nie nadają się do urządzeń używanych w trudnych warunkach. Garmin Oregon nie ma przycisków sterujących. Wszystkie funkcje obsługujemy pukając palcem w ekran.
W dobie wszechobecnych urządzeń nawigacyjnych warto przypomnieć sobie dalekiego przodka GPSów w formie zegarka (np. Garmin Forerunner). Jest nim Plus Fours Routefinder.
GPSów bez ekranu jest sporo - to wszelkiego rodzaju odbiorniki Bluetooth i kablowe oraz rejestratory i lokalizatory. Jednak one nie służą do autonomicznej nawigacji. Urządzenie nazwane Kapten jest natomiast samodzielnym GPSem z ciekawymi możliwościami.
Nowa wersja Navigo na ekranie startowym pyszni się napisem ?Najlepsza mapa Polski?. To odważne stwierdzenie, jako że dotychczas za najlepsze uchodziły GPMapa i AutoMapa. Czyżby coś się zmieniło?
System GPS jedynie zbiegiem okoliczności jest stosowany przez cywilów. Powstał jako instalacja wojskowa i jako taki jest rozwijany. Służy do nawigacji nie tylko żołnierzom i pojazdom, ale nawet bombom. Dzięki zakupowi samolotów F-16, bomby naprowadzane GPSem znajdą się także na polskich lotniskach.
Wśród przedmiotów, które lubią czasem skądś spaść i zrobić sobie krzywdę, jedno z czołowych miejsc zajmują telefony komórkowe. Dlatego wyprodukowanie komórki odpornej na uderzenia, zalanie, pył i inne przykrości jest bardzo dobrym pomysłem.